Dostalem kilka miesiecy temu z Francji kawalek winylu,
który mozna podsumowac sentencja : jednym uchem wpada,
a drugim wypada. Strona pierwsza to szybkie taneczne kawalki
- idealne na potancówki (pary tancza trzymajac sie
za rece. krok na trzy i obowiazkowo obroty, kóleczka
itp.l. Muzyka to polaczenie rocka z sekcja deta i oczywiscie
solówki gitary. W sumie to taki ni pies ni wydra.
ho ni to rock'a 'billy, ni ruck'n'roll ani tez ska. Na stronie
A) znajduje sie jeden utwór godny zauwazenia pt.
"Jeunesse de France" -wolny, chyba zeby odpoczac
po tancach. Podoila mi sie dla tego, ze to taki smutny hymn
z refrenem bedacym jednoczesnie tytulem piosenki - ma w
sobie to cos - co powoduje, zf piosenka wydaje nam sie szczera
(francuskiego nie znam i nie staralem sie wnikac co tej
francuskiej mlodziezy dolega). Strona B) dla odmiany jest
wypelniona utworami wolnymi i dwoma kawalkami z motywami
orientalnymi. Chyba wokalista ma koreanskie korzenie i stad
uklony w strone orientu. Odnotuje jeszcze. ze okrzyki Oi!
pojawiaja sie na calej plytce kilkakrotnie. A w zwiazku
z tym, ze plytka ta liczy sobie juz l O lat to i nie podaje
zadnych adresów, ale jezeli ktos chcialby je przetestowac
to chetnie podam nie tylko kontakt z zespolem lub wytwórnia
ale nawet i z fan klubem Iha. ha, ha),/W/ Musi disc